| Nauczania The Rock- Czworaka rola (02.11.2008) |
| Autor: Artur | |
| 02.11.2008. | |
|
Ewangelia Świętego Mateusza, rozdział trzynasty- „Tego dnia wyszedł Jezus z domu i usiadł nad morzem. I zebrało się wokół niego mnóstwo ludu; dlatego wstąpił do łodzi i usiadł, a cały lud stał u brzegu. I mówił do nich wiele w podobieństwach. I rzekł: Oto wyszedł siewca, aby siać.” O podobieństwach mówi się często. Wszędzie tam, gdzie poruszany jest temat Boga- pojmowany w materii metafory nie może uciec od mgiełki zawiłości- to jednak nasze, ludzkie wyobrażenie o Najwyższym. Wróćmy więc do tego, o czym zapewne rozmyślaliśmy już niejednokrotnie- do siewcy, którego ziarno padnie na grunt różnego rodzaju. Skupiając się na trzynastym rozdziale Ewangelii Świętego Mateusza zważmy na ostatni werset „Podobieństwa o czworakiej roli”, brzmi on: „Kto ma uszy, niechaj słucha.”
Jezus bardzo często przemawiał do ludu metaforami, przypowieściami, niemal cały świat sprowadzając do alegorii mniej, czy też bardziej pięknych. Nic jednak nie zmienia faktu, iż zawsze były one trafne i pozwalały patrzeć na świat z poziomu wielu płaszczyzn. Właśnie dzięki przenośni możemy w jednym fragmencie Słowa odnaleźć kilka odpowiedzi, kilka wskazówek, kilka prawd... W swojej mądrości Pan wiedział co czyni i potrafił w jednym zdaniu zawrzeć odpowiedź dla tysiąca. Nie lekceważmy więc znaczenia przypowieści, podobieństw zawartych w Piśmie Świętym- prawią one o zasadach Królestwa, zasadach, które dotyczą nas wszystkich bez względu na poziom relacji z Bogiem. Miejmy uszy i słuchajmy.
Rola, którą uprawia każdy chrześcijanin, przynosi różne owoce, zaś rozsiewane ziarno pada na różny grunt. Najprostszym przykładem są ewangeliści, których działania na rzecz Królestwa przynoszą rozmaite efekty- od cudów, po zgorzkniałe „no nie wiem”. Niekiedy sami odrzucamy Słowo twierdząc, iż „my już to słyszeliśmy”- pamiętajmy o wcześniej wspomnianych płaszczyznach porównań- nie zatwardzajmy serca. Przeanalizujmy jego grunt na tle danego fragmentu Biblii.
Primo- padło ziarno na drogę i przyleciało ptactwo i zjadło je. Martijn zadał pytanie, które mocno dało mi do myślenia- co trzeba zrobić, aby z żyznej gleby uczynić drogę? Właśnie! Droga nie powstała sama z siebie- jest wynikową pewnych działań. Drogę możemy scharakteryzować jako coś utwardzonego, ubitego, zamkniętego, oddzielonego od powietrza- droga jest twardą skorupą pokrywającą ziemię. Serce każdego z nas jest na początku otwarte i żyzne- co je utwardza, iż staje się jak skorupa drogi? Co nas zamyka i oddziela od tlenu, życia? Padło pytanie do zgromadzenia- co może utwardzić nasze serce? Odpowiedzi padło wiele- pycha, grzech, wstyd etc. Jednym słowem- doświadczenia, życie samo w sobie. Teraz sensu nabierają słowa- „Stańcie się oto jak te dzieci.” Dzieci ufają bez względu na okoliczności. Brakuje im negatywnych doświadczeń. Fascynują się wszystkim, co je otacza. Nie znają umiaru i zawsze mają otwarte serce. Najzwyczajniej w świecie ich myślenie, postawa są nastawione na czerpanie doświadczeń, wiedzy- chcą chłonąć i poznawać. Człowiek z czasem dojrzewa, przekonuje się, iż ogień tylko ładnie wygląda- w rzeczywistości parzy, pozostawia rany i często przynosi śmierć. Góry są ładne na pocztówkach- upadek z ich szczytu może zabić. Utopia to romantyczna wizja przyszłości- odległa od tego, czego doświadczymy od strony innych... Nasz świat zaczyna się zamykać. Serce utwardzać, obojętnieć- daleko nam do dzieci... daleko nam do poznawania! Przykładem dla nas niech będzie Święty Paweł, który nie wstydził się wracać do podstaw swojej wiary. Nie unosił się pychą i oczywiste rzeczy traktował jako coś, do czego trzeba wracać i o czym trzeba sobie przypominać. Nie pozwólmy, w ślady Św. Pawła, aby pycha zatrzymała nasz rozwój.
Po drugie primo- inne zaś padły na grunt skalisty, gdzie nie miały wiele ziemi. Ten rodzaj człowieka słucha, przyjmuje Słowo, jednak w momencie ucisku wnet się gorszy. Przeszłość, doświadczenia dostarczają nam całe tony niewielkich, acz uciążliwych, kamieni. Każdy z nich, jako osobne doświadczenie, gdzieś pozostaje w sercu i raz po raz uniemożliwia rozrastać się korzeniom. Nie ważne jak piękny owoc zakwitnie na drzewie naszego serca- ze względu na ubogi ich stan najmniejszy wiatr powali całą rolę pozostawiając suche, nic nie warte gałęzie. W momencie, w którym mówisz sobie- „Nie daję rady, nie mam sił- poddaję się” popatrz w przeszłość i wygrzeb kamienie, które stłamsiły korzeń Twojej wiary. Dodam, iż tyczy się to większości sfer naszego życia. Ostatnimi czasy przeżywałem na prawdę duży kryzys związany z zawodem, pasją. Tylko dzięki Bogu przetrwałem ten okres, jednak na koniec usłyszałem w sercu- „widzisz jak słabe miałeś podstawy? Pamiętaj- we mnie, nie w Tobie- nawet to, co Ty kochasz, kochasz przeze mnie.” Trudne to były słowa, jednak z jednym po prostu muszę się zgodzić- małe niepowodzenia sprawiły, iż pasja stała się wątłą roślinką, która upadła przy pierwszym, większym wietrze. Dziękujmy Panu- bo jego rola nigdy nie upada i w Nim możemy przechodzić nawet tak trudne okresy. Teraz stanąłem na nogi i z dawnym zapałem oddaję się pasji- jednak na pierwszym miejscu stoi Pan, który czuwa nad całą uprawą. Wracając do nauczania- Bóg nie ma dla nas łatwego planu, On ma DOBRY plan! Jak mnie uderzyły te słowa, jak szybko przypadły do serca! Pan ma plan dobry, nie łatwy- czyli życie, jeśli jesteśmy na dobrej drodze, jest DOBRE a NIE ŁATWE! Tak więc wcale nie jestem nienormalny, ani dziwny, iż lubię momenty, w których dziej się wiele! Łatwe oznacza nudne, mało kształcące, nierozwojowe. Dobre, usiane kolcami, dążące ku przyszłości, nie teraźniejszości, jest celem właściwym. Z resztą- wyobraźcie sobie dziecko, które nigdy nie wycięło orła biegnąc do mamy. Człowiek taki dożywa powiedzmy piętnastego roku życia- nagle, ot niespodziewanie, sru! Skaleczone dłonie, obite kolana, wybity ząb- pierwszy raz w życiu. Płacz i zgroza „starego konia”, gdyż nawet nie wiedziałby, co dokładnie się dzieje. Właśnie dzięki pierwszym upadkom, pierwszym skaleczeniom, biegniemy dalej i w trudnych chwilach zaciskamy obolałe dłonie walcząc o życie- jesteśmy przyzwyczajeni do tego. Tak więc powinniśmy dziękować Panu za to, iż nas doświadcza. Spójrzmy prawdzie w oczy- nie pozwoli nam zginąć, uchroni nas od śmierci. W łasce i mądrości będzie nas szkolił! Nie zamykajmy się więc w strefie bezpieczeństwa. Ważnym jest, aby pewne doświadczenia, kamienie w sercu, możliwie szybko usuwać. Najczęściej jest to kwestia przebaczenia. Żyjemy w społeczeństwie i niezmiernie często zostajemy zranieni, oszukani, zdradzeni przez bliskich/dalekich/średnio dalekich/różnie usytuowanych/ różnie dalekich bliskich- aby usnąć ten kamień potrzebne jest przebaczenie. Bóg mówi- przebacz i proś o przebaczenie. Zachowując pewną dojrzałość musimy nauczyć się przebaczać sobie nawzajem- w ten sposób usuniemy kamienie zalegające w naszych sercach. Powiem Wam szczerze, iż długi czas żywiłem potężny żal do pewnej osoby. Dopiero w momencie, w którym podjąłem decyzję- dobrze, nieważne, wybaczam tej osobie, chcę tę osbę mimo wszystko szanować i mieć z nią zdrową relację- dopiero wtedy moje serce zaczęło się goić. Nie zagoiło się w ułamku sekundy- zaczęło powolny proces zasklepiania po wielkim kamieniu. To na prawdę działa, więc pozwólmy sobie pomagać nawzajem.
Po trzecie primo- a inne padły między ciernie, a ciernie wyrosły i zadusiły je. Ziarno siewcy to Słowo Pana, jednak Zły także sieje- ciernie i plew duszący to, co daje życie. Troski tego świata, słowo szarej codzienności, podlewane strachem wzrastają i tworzą ciernie duszące wszelki zapał, wiarę i nadzieję. Skupiając się na okolicznościach, świecie materialnym, odchodzimy od świata duchowego, pozwalając chwastom tłamsić Słowo Życia. Jeśli świat, ludzie mają więcej do powiedzenia w naszym życiu aniżeli Bóg- skazujemy się na tę drogę. Ważne jest, aby nie zaniedbywać codzienności i obowiązków- jasne, ale jeszcze ważniejszym jest, aby nie zaniedbywać wieczności i wiary. Kwestia priorytetów. Całość bardzo prosto można uzasadnić. Żyjąc w stresie, strachu, jak odpowiadasz na prośby innych? Jesteś pełen cierpliwości i łaski, czy ucinasz temat skupiając się na swoich problemach? Przykład z dnia dzisiejszego. Na co dzień staram się nie lekceważyć ubogich, proszących o pomoc. Nawet jeśli nie jestem w stanie udzielić pomocy, próbuję łagodnie, spokojnie porozmawiać- nie ignorować człowieka, lecz poświęcić mu choć parę minut. Dzisiaj biegłem cały zestresowany przez miasto, myślami utopiony w troskach. Zostałem zapytany o drobne i papierosa- nawet nie ściągnąłem słuchawek, a tylko machnąłem ręką! O zgrozo! Szybko usłyszałem wyrzuty sumienia, jednak było już za późno- nie uszanowałem człowieka, potraktowałem go z góry. Tak właśnie działa skupienie na świecie materialnym. Owszem, dziś nie jest łatwo być beztroskim- więcej, to niemożliwe. Mimo to musimy zachowywać pewien dystans i wiarę- patrzeć na życie i okoliczności przez odpowiednie okulary (nawiązując do ostatniego nauczania)- ufać, ufać Panu. W tej materii warto odświeżyć sobie Psalm 11. Zaufajmy i otwórzmy się na Boga, prośmy, aby wyrywał z naszych serc ciernie doświadczeń- w życiu nie chodzi o nas, w życiu chodzi o Boga i o bliźnich. Jeśli żyjemy z takim nastawieniem, jesteśmy na najlepszej drodze ku pojednaniu i cichości serca.
MOTTO: Słowo Pana operuje wieloma płaszczyznami- nie unośmy się pychą i nie traktujmy Pisma „jednorazowo”. Studiujmy jego fragmenty wielokrotnie, za każdym razem postrzegając nasze życie przez Jego pryzmat. Tak jak każdego dnia pijemy wodę, aby żyć- tak samo winniśmy czerpać z Niego. Dzień za dniem, wciąż z tym samym entuzjazmem, uczmy się i rozwijajmy! Stańmy się jak te oto dzieci! |
|
| Zmieniony ( 02.11.2008. ) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|





